Archive for the ‘Psychologia odchudzania’ Category

jesteś tym co jeszGillian McKeith, światowej sławy dietetyczką, autorka bestsellera „Jesteś tym, co jesz”, przyjechała do Polski. W Warszawie promowała swoją najnowszą książkę „Dieta Boot Camp”.

Misją Gillian McKeith jest zmienianie nawyków żywieniowych i propagowanie aktywnego stylu życia, tak, by ludzie byli zdrowsi i pełni energii każdego dnia. Do ważnych elementów jej programu należą: unikanie produktów wysoko przetworzonych, spożywanie ekologicznej żywności i superpokarmów (pokarmy o wysokich wartościach odżywczych) oraz regularne odtruwanie organizmu. McKeith stworzyła także własną serię naturalnych, ekologicznych produktów spożywczych.

Polscy czytelnicy znają ją z programu „Jesteś tym, co jesz”, emitowanego w TVP2. Podczas wizyty w naszym kraju autorka promować będzie swoją najnowszą książkę pt. „Dieta Boot Camp” – publikacji dla tych, którzy potrzebują silnej, „wojskowej” motywacji do przejścia na dietę. W tym roku do księgarń trafi również „Zdrowie kobiety”, przewodnik po etapach życia kobiety.(PAP Life)

Reklamy

Często stosowanie radykalnej zmiany czy diety przynosi niesamowite efekty ale niestety  nie potrafimy ich utrzymać.  „Przytłaczająca większość ludzi, którzy stosowali restrykcyjną dietę i znacząco na niej schudli, średnio w ciągu 5 lat powraca do poprzedniej wagi – najczęściej z mniejszym lub większym naddatkiem.” Pisze w swojej książce „101 rzeczy lepszych od diety” Mimi Spencer.
Ciekawy artykuł na ten temat  „Czego boją się kilogramy?”
Istnieje jednak łagodna strategia wychodzenia z problemów, nie tylko związanych z nadwagą, zwana keizen czyli dochodzenie do celu drobnymi i wygodnymi kroczkami.
Zamiast forsownych ćwiczeń odchudzających można zacząć od marszu w miejscu przez  minutę podczas oglądania telewizji. Wprawdzie nie poprawia to znacznie zdrowia ale nasze podejście ulega zmianie, nie zniechęcamy się.
Próby schudnięcia za pomocą radykalnej diety i intensywnych ćwiczeń kończą się fiaskiem, gdyż zwiększają lęk. Drobne zmiany wyłączają lękową reakcję mózgu. Zaczyna on tworzyć nowe połączenia nerwowe i buduje nowe nawyki. Opór wobec zmian słabnie.

Oto sześć strategii kaizen:

Zadawanie małych pytań w celu pozbycia się strachu i tworzenia pomysłów np. pytania:
Jaką malutką zmianę dziś wprowadzić w jadłospisie dla zdrowia?
Jak przypominać sobie o piciu dużej ilości wody?
Jak wprowadzić drobne ćwiczenia w ciągu dnia?
Gdzie spotkać ludzi z podobnymi problemami i szukać razem rozwiązań?
Nasz mózg uwielbia pytania ale muszą one być „małe” aby nie uruchomić strachu i wtedy skupia się on na rozwiązywaniu problemów. Zadawaj je codziennie spokojnie i cierpliwie a odpowiedzi w magiczny sposób pojawiają się w odpowiednim czasie. Warto zapisywać te odpowiedzi lub podzielić się nimi z przyjaciółmi.
Unikajmy też zadawania sobie pytań negatywnych, które jeszcze bardziej nas dołują. Zamiast  Dlaczego jestem taka gruba?,zapytaj  Co mi się w sobie dziś podoba?  i zapisz to koniecznie, najlepiej w widocznym miejscu.

Wymyślanie małych rzeczy w celu rozwinięcia nowych nawyków żywieniowych . Mózg uczy się najlepiej poprzez zmiany tak niewielkie, że wcześniej nie były uznawane za skuteczne. Jest to technika rzeźbienia umysłu, która polega na wyobrażaniu sobie swojego działania w danym celu, przy użyciu wszystkich zmysłów i z pozytywnym zakończeniem.
Zaczynamy od wyobrażania sobie przez 30 sekund dziennie siebie w wymarzonej sytuacji. Rozciągamy wyobraźnię na wszystkie zmysły. Jakie dźwięki, smaki, zapachy nas otaczają? Co mówią inni?  Co my mówimy i jak się zachowujemy?
Na przykład zdajemy sobie sprawę, że mamy jeść więcej warzyw. Wyobrażamy sobie każdego dnia przez parę sekund, że zajadamy ze smakiem odrobinę brokuł. Kiedy stanie się to przyjemnym nawykiem wydłużamy ćwiczenie o kilka sekund. Jest to szczególnie przydatne w sytuacji, gdy z jakiegoś powodu odeszliśmy od wybranego przez nas zdrowego odżywiania.

Podejmowanie małych działań, tak małych, że prawie niezauważalnych, pozwala ominąć przeszkody, które wcześniej były przyczyną porażek. Przychodzi czas na wykorzystanie małych pytań i myśli w praktyce. Pamiętajmy jednak, że zgodnie z metodą kaizen, działania te mają być tak małe, że aż śmieszne. Jeżeli np. słodzisz kawę odejmuj po jednym kryształku cukru z łyżeczki przed wsypaniem. Śmieszne ale skuteczne.
Małe działania nie wymagają silnej woli, nakładów czasu i pieniędzy. Dzięki nim mamy dostęp do strumienia pozytywnej energii, niezbędnego do osiągnięcia celów długoterminowych. Argumentem jest robienie czegoś przez minutę niż nie robienie czegoś przez pół godziny. Towarzyszy nam poczucie sukcesu i nawet nie zauważymy, kiedy wchodzi to nam w nawyk i przedłużamy działanie.
Badania wykazały, że drobne działanie początkowe niweluje obawy przed wykonaniem dużego działania. Osoby, które zaczną od maszerowania przed telewizorem minutę dziennie nabiorą stosownego nawyku, zaczną wydłużać ćwiczenie i w pewnym momencie zorientują się, że ćwiczą zalecane przez lekarza pół godziny dziennie.

Rozwiązywanie małych problemów, nawet w obliczu wielkiego kryzysu.
Przyglądając się uważnie małym błędom, zmniejszamy częstotliwość ich występowania a co za tym idzie zapobiegamy większemu kryzysowi. Jak mawiają mędrcy wschodu: Świadomość, świadomość i jeszcze raz  świadomość.
 „Stawiaj czoła sytuacjom trudnym, kiedy wciąż są jeszcze łatwe;
dokonuj wielkich czynów za pomocą serii małych działań”.
  Tao Te Ching
Zawsze zastanówmy się, jeżeli jakieś działania lub cechy innych ludzi budzą naszą wyraźną niechęć. Na początku jeszcze można coś zmienić lub zaniechać, aby później uniknąć poważnego kryzysu. Czasem też  trudno jest dostrzec niebezpieczeństwo gdy jesteśmy już blisko celu. Ile to razy odpuściliśmy z dietą gdy byliśmy blisko wymarzonej wagi. Poważnym zagrożeniem dla naszego działania jest również globalny kryzys.
„Nadwaga staje się zjawiskiem powszechnym. Dowodzą tego wyniki światowych analiz z listopada 2010 r., wg których w USA na nadwagę cierpi ok. 35 proc., o na otyłość 15 proc. dzieci.” Naukowcy ostrzegają przed epidemią nadwagi, która rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie.Jak bronić siebie i nasze dzieci przed wszędobylską reklamą, fast foodami  itp.? Rozwiązaniem są małe kroczki kaizen.

Przyznawanie sobie małych nagród. Wielkie wyszukane nagrody zmniejszają motywację wewnętrzną gdyż skupiamy się na ich osiągnięciu i same w sobie stają się celem. Małe natomiast są formą uznania i zachęcają do dalszego działania. Małe nagrody to kąpiel, spacer, telefon do przyjaciela, masaż stóp lub wypicie porannej kawy w łóżku. Chwila dla siebie, powiedzenie sobie do lustra coś miłego to też malutkie nagrody.

Rozpoznawanie małych, lecz istotnych momentów, które są ignorowane przez innych. Kiedy opracowujesz plan zmiany diety na zdrowszą a jednocześnie pozwalającą Ci na zrzucenie zbędnych kilogramów, ale czujesz jakąś blokadę i lęk, rozejrzyj się w poszukiwaniu ukrytych przyjemności. Największe sukcesy osiągają ludzie, którzy potrafią zmienić ćwiczenie lub jedzenie w źródło przyjemności i dumy. Zacznij cieszyć się już samym momentem zmiany.
Zacznij cieszyć się, że odkryłeś łatwą i skuteczną metodę małych kroczków kaizen. Bądź jak dziecko, które bawiąc się czerpie przyjemność z bycia tu i teraz. Z biegiem lat nabyliśmy zdolności do rozpamiętywania przeszłości i martwienia się o przyszłość. I na tym się skupiamy a przegapiamy małe momenty. Rozejrzyjmy się wokół w poszukiwaniu rzeczy lub osoby dającej nam największe poczucie przyjemności i skoncentrujmy na niej nasze myśli przez 30 sekund. Nauczymy mózg życia chwilą.

Źródło: „Filozofia kaizen” dr Robert Maurer

Ważnym założeniem dla skutecznej terapii jest, że nasz układ stresowy może wejść w stabilny stan spoczynku, bez konieczności zwiększonego przyjmowania posiłków, brania leków uspokajających, alkoholu czy narkotyków. Głównym celem leczenia otyłości nie jest redukcja wagi ciała, lecz odnalezienie własnej homeostazy emocjonalnej. W centrum uwagi są uczucia.
Terapeutka rodzinna Laurel Mellin, która prowadzi psychologiczny projekt badawczy leczenia otyłości twierdzi, że choroby wywołane stresem idą w parze z otyłością. Uczestnicy terapii spotykają się w grupach aby trenować strategie radzenia sobie w problemach psychospołecznych. W ćwiczeniach chodzi o to, aby stawiać sobie pytania: Jak się czuję? Co jest powodem mojego bólu i co chce mi on powiedzieć? Czy myślę pozytywnie? Celem jest dostrzeganie własnych emocji, pragnień i nauczenie się „dbania o samego siebie”.
Te pytania powodują, że stajemy się bardziej wrażliwi na nasze wnętrze i stabilniejsi emocjonalnie. Mając dostęp do naszego życia wewnętrznego nie gustujemy w przesadnim stylu życia, w którym za dużo pracujemy, za dużo jemy lub pijemy. W leczeniu tą terapią największe szanse mają dzieci, młodzież i „młodsi” dorośli. Najtrudniej starsi, którzy mają za sobą długą historię stresu, otyłości, cukrzycy a ich regulacja metabolizmu umocniła się przez wiele lat.
Największy problem stanowi zmierzenie się z negatywnymi uczuciami, jak: złość, smutek, rozczarowanie, choroba, poczucie winy, samotność, niepewność, nuda. Uczucia te są trudne do uchwycenia a mówienie o nich sprawia nam trudność.
Negatywne uczucia mają ogromną moc, która jednak niesie za sobą potężny potencjał zmiany.
Weźmy np. nudę. Zamiast uciekać przed nią włączając telewizję, internet itp – może warto ją wytrzymać i spróbować dowiedzieć się z czego właściwie wynika. Uczucie znudzenia wskazuje na różnicę pomiędzy stylem życia a potrzebami wewnętrznymi.
Uważna konfrontacja z negatywnymi uczuciami prawie zawsze prowadzi do pozytywnych efektów. Najważniejsze jest, by ludzie, którzy opuścili obszar emocjonalnej homeostazy nauczyli się znowu interpretować język swoich uczuć.
Najbardziej dbajmy o nasze dzieci. Nie pocieszajmy ich słodyczami. Najlepiej działa wysłuchanie i przytulenie dziecka. Nie nauczy się ono, że pocieszeniem jest jedzenie.
Uważajmy też na reklamę , horrory i przemoc w telewizji, grach w internecie itp. Mogą one działać jak bodźce do zwiększonego przyjmowania pokarmu. Także dorosłym trudno jest przetrwać horror bez dodatkowej porcji kalorii.
Powstają na szczęście gry dla młodzieży, które pomagają walczyć z depresją: artykuł na temat gry SPARX

Więcej w książce Achima Petersa „Samolubny mózg. Dlaczego diety nie działają.”

Decydujemy się na odchudzanie. Układ stresowy buntuje się przeciwko tej decyzji a dla mózgu jest to sygnał poważnej sytuacji kryzysowej i gorączkowo szuka nowej strategii. Mózg próbuje zmusić układ stresowy do stanu spoczynku dzięki zastosowaniu hormonu stresu – kortyzolu. Analiza krwi w trakcie diety niskokalorycznej wykazała silny wzrost jego wartości. Dlaczego stres tuczy?
Ale układ stresowy nie może być uspokojony, gdyż brakującej energii nie da się zastąpić. Bardzo aktywny układ stresowy jest niemym krzykiem o energię dla mózgu. Niezaspokojony mózg nie rozróżnia bowiem pomiędzy kuracją odchudzającą a klęską głodu.
Większość osób kapituluje pod ciągłymi żądaniami energii i znowu zaczyna jeść. Dieta nie powiodła się. Mózg wygrał w swym dążeniu do przywrócenia wagi neutralnej.
Waga neutralna to taka, na której organizm zatrzymuje się i homeostaza mózgowo-metaboliczna i emocjonalna (układ stresowy) są przywrócone. Niestety po każdej kolejnej diecie, układ stresowy zmienia punkt stanu spoczynku, waga ta zostaje podwyższona i tym sposobem stosując często diety sami przyczyniamy się do tycia. cdn

Z książki Achima Petersa „Samolubny mózg. Dlaczego diety nie działają.”

Powracające przeżycia stresowe i związane z nimi partie kortyzolu powodują zużycie eksploatacyjne organizmu a mózg nie może się przebić w kwestii podziału energii w stosunku do ciała. Każde nadmierne wydzielanie kortyzolu /hormon stresu/ jest zapamiętywane i może doprowadzić do zmian neuronowych.
Mózgowi jest coraz trudniej dostać się do glukozy i nie może pobierać energii z rezerw ciała. Słabnie jego kontrola nad wydzielaniem insuliny, która magazynuje glukozę w tkance mięśniowej i tłuszczowej. Mózg wprowadza plan B: więcej jedzenia. Jeżeli więcej jemy, to nie dlatego, że nie mamy silnej woli, lecz dlatego, że zapotrzebowanie mózgu na energię nie może być zaspokojone normalnymi nawykami żywieniowymi.
Ochota na jedzenie jest emocjonalną przynętą, którą stosuje mózg, aby zmusić nas do przyjęcia energii niezbędnej do metabolizmu.
Im więcej jedzenia zażąda mózg w ramach planu kryzysowego, tym więcej jemy. Poziom insuliny jest wciąż podwyższony. Istnieje prosty wskaźnik dający jasne wskazówki dotyczące kształtowania się wagi – poziom insuliny na czczo.  Wartość wyższa lub równa 126 miligramów na decylitr glukozy we krwi i potwierdzona następnego dnia wskazuje na to, że: rośnie ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2. Rośnie również nasz wskaźnik BMI – tyjemy.  I kiedy zaczyna nam to przeszkadzać, naszemu mózgowi grozi nowe niebezpieczeństwo – redukcja kalorii przez dietę. cdn

Z książki Achima Petersa „Samolubny mózg. Dlaczego diety nie działają.”

Mózg zajmuje pierwsze miejsce w hierarchii metabolizmu organizmu i najpierw sobie zapewnia zaopatrzenie w energię. Paliwem w naszym organizmie jest cukier, który krąży w postaci glukozy, nośnika energii.
W normalnych warunkach człowiek przyjmuje dziennie 200 gramów glukozy, z czego mózg zabiera aż 130 gramów. Jest tylko jedna siła w mózgu, która potrafi zmusić organizm, aby się tak dostosował – układ stresowy.
Pierwotnie służył on nam w sytuacjach zagrożenia. Wydzielana adrenalina podnosiła poziom cukru we krwi, organizm pracował na najwyższych obrotach. Kiedy niebezpieczeństwo mijało układ stresowy wracał do spoczynku.
Naukowcy z Lubeki poddali stresującym egzaminom dwie grupy osób. Cztery godziny wcześniej wszyscy zjedli jednakowy obiad. Po egzaminie jedna grupa dostała obfity szwedzki stół a druga skromną przekąskę z zieloną sałatą.
U pierwszej grupy po obfitym posiłku szybko zniknęły objawy stresu. U drugiej,jeszcze półtorej godziny po marnym posiłku, występowały oznaki neuroglikopeni /niedobór glukozy/ w mózgu. Stan awaryjny przeciągał się i ujawniał w formie wyczerpania i zmęczenia.
Teraz wiemy, dlaczego pod wpływem silnego stresu dochodzi do napadów wilczego apetytu. cdn

Z książki Achima Petersa „Samolubny mózg. Dlaczego diety nie działają.”

jelito grubeOkazuje się, że jedząc dużo słodkości hodujemy sobie w jelicie grubym drożdżaki Candida albicans, które odżywiają się cukrami prostymi. Te sprytne grzyby, w razie braku dostatecznej ilości cukru, wydzielają substancję podobną do insuliny, która przedostaje się do krwi. Do mózgu płynie sygnał o obniżonym poziomie cukru, pojawia się głód i ochota na coś słodkiego. Ochotę tę bardzo ciężko opanować. jemy słodkości, dokarmiamy Candida, które znowu się namnażają.
Aby usunąć je z organizmu konieczne jest całkowite wyeliminowanie z diety cukrów prostych: cukru, czekolady, cukierków, tortów, ciastek, słodzonych napojów. Warto też w początkowych dwóch tygodniach wyeliminować pieczywo drożdżowe, ocet, słodkie i suszone owoce.
Często powodem grzybic są przyjmowane antybiotyki. Wtedy oprócz w/w diety można też wspomóc się preparatami probiotycznymi – zawarte w nich pożyteczne bakterie zasiedlą jelito grube. Żaden probiotyk nie pomoże, jeżeli nie wyeliminujemy z diety cukru i białej mąki.
W diecie osób chorych na grzybice konieczne jest uwzględnienie smaków gorzkiego i ostrego. Przyprawy, takie jak:  kurkuma, tymianek, pieprz, goździki, chrzan, oregano, czosnek dodawane do potraw działają niekorzystnie na wzrost grzybów.
Grzyby nie lubią też tlenu i dlatego ruch i ćwiczenia, szczególnie na świeżym powietrzu pomagają w walce z grzybami.

Więcej w książce „Odchudzanie według Pięciu Przemian” Barbary Kuligowskiej- Dudek

Medycyna pośpiesznie odrzuciła umysł nie tylko z powodu dogmatycznego myślenia, lecz także z przyczyn finansowych.
Jeśli siła twojego umysłu może uzdrowić twoje chore ciało, dlaczego miałbyś chodzić do lekarza, i co ważniejsze, dlaczego miałbyś kupować lekarstwa? –  pisze w „Biologii przekonań” Bruce Lipton. Firmy farmaceutyczne eliminują z testów klinicznych pacjentów, którzy reagują na placebo. Natomiast niektórzy historycy prezentują mocne argumenty na to, że dzieje medycyny są głównie historią efektu placebo. Większość lekarzy nie uznaje jednak  jego znaczenia.
Nasze pozytywne i negatywne przekonania nie tylko wpływają na nasze zdrowie, ale także na inne aspekty naszego życia.„Jeśli wierzysz, że możesz, lub wierzysz, że nie możesz…to masz rację” Henry Ford
Tajemnicą życia jest nauczenie się jak wprzęgać umysł do wspierania swojego rozwoju. A tak ujął to Mahatma Gandhi:
Twoje przekonania stają się twoimi myślami,
Twoje myśli stają się twoimi słowami,
Twoje słowa stają się twoimi czynami,
Twoje czyny stają się twoimi zwyczajami,
Twoje zwyczaje stają się twoimi wartościami,
 A twoje wartości stają się twoim przeznaczeniem.

Aby w pełni rozkwitnąć musimy nie tylko wyeliminować czynniki stresu, ale także aktywnie poszukiwać radosnych i spełniających życiowych doświadczeń. Nasz układ nerwowy monitoruje sygnały środowiskowe, interpretuje i odpowiednio na nie reaguje. Zamartwianie się i strach np. przed przytyciem skutkuje chronicznie podniesionym poziomem hormonów stresu. Uwolnienie się od lęku jest pierwszym krokiem do sukcesu w odchudzaniu.
Świadomy umysł nie potrafi jednak pokonać przekonań przechowywanych w umyśle podświadomym. Podświadomość niweczy każdy nasz wysiłek jeżeli jest on sprzeczny z genetycznie zaprogramowanym instynktem oraz przekonaniami, których nauczyliśmy się w dzieciństwie. Dlatego tak trudno jest pozostać wiernym noworocznym postanowieniom odchudzania i innym. W umyśle podświadomym zapisywane są wszystkie doświadczenia naszego życia i utrwalane zachowania bodziec-reakcja. Bodźcem aktywującym zachowanie są sygnały ze środowiska lub z wewnątrz ciała, jak emocje, przyjemność i ból. Wyczuwany bodziec automatycznie wywołuje reakcję, która została wyuczona przy pierwszym kontakcie z sygnałem. Silna wola przegrywa z podświadomością. Próby odchudzania wciąż od nowa spotykają się z oporem, ponieważ komórki są zobligowane do obstawania przy programie zawartym w podświadomości. cdn

Z książki: ” BIOLOGIA PRZEKONAŃ – Uwolnić moc świadomości, materii i cudów” Bruce Lipton
Warto zobaczyć: „Sekret życia” Eckhart Toll 

Według badań naukowych, już w 2003 roku główną przyczyną śmierci w USA (trzysta tysięcy zgonów rocznie) były choroby jatrogenne, czyli spowodowane przez procedury medyczne. Te przygnębiające statystyki działań leków recepturowych szczególnie uderzają w grupę zawodową mającą na celu leczenie.  Odrzucono liczącą trzy tysiące lat medycynę wschodnią jako nienaukową, mimo iż jest ona oparta na głębszym zrozumieniu wszechświata i uznaje energię jako wiodący czynnik stanowiący o zdrowiu i dobrobycie.
„Zostaliśmy zaprogramowani przez korporacje farmaceutyczne i staliśmy się narodem ćpunów – lekomanów uzależnionych od leków na receptę z tragicznymi tego rezultatami” twierdzi Bruce Lipton. Oszacowany na bilion dolarów biznes farmaceutyczny inwestuje przeznaczone na badania pieniądze w pigułki chemiczne, bo te oznaczają pieniądze, a uzdrawianie energią nie.
Wędrujemy przez życie byle jak, bezsensownie rozpraszając energię, zamiast skupić się na stwarzaniu harmonii. Na przykład, jak jest nam trudno pozbyć się defetystycznego myślenia, które zużywa energię tak samo, jak bieg maratoński.
Materia (ciało) i energia (umysł) są nierozerwalnie ze sobą związane, pomimo iż zachodnia medycyna z zapałem usiłowała je rozdzielić przez ostatnie kilkaset lat. Myśli, czyli energia umysłu, wpływają bezpośrednio na to, jak fizyczny mózg kontroluje fizjologię ciała. „Energia” myśli może aktywować i hamować białka generujące funkcje komórek poprzez mechanizmy konstruktywnego i destruktywnego rezonansu.
Trzeba jednak czegoś więcej niż pozytywne myślenie. Umysł świadomy jest kreatywny – to on generuje „pozytywne myśli”. Natomiast umysł podświadomy jest magazynem nagrań bodźców i reakcji pochodzących z instynktu oraz wyuczonych doświadczeń.
Umysł podświadomy jest wyłącznie nawykowy; będzie odgrywał te same reakcje na sygnały życia, ku naszemu rozczarowaniu. I do tego jeśli rozważyć zdolności neurologicznego przetwarzania, jest on miliony razy bardziej potężny od umysłu świadomego.
Poprzez samoświadomość umysł może wykorzystać mózg do wytworzenia molekuł emocji  i przejąć sterowanie nad systemem. Umysł samoświadomy jest autorefleksyjny; jest nowo wykształconym „organem zmysłowym”, obserwującym nasze zachowania i emocje.

„Przekonania kontrolują biologię!”

Mamy zdolność świadomej oceny naszych reakcji na bodźce środowiskowe i zmiany naszych reakcji ale musimy uporać się z potężnym umysłem podświadomym. cdn

Z książki: ” BIOLOGIA PRZEKONAŃ – Uwolnić moc świadomości, materii i cudów” Bruce Lipton
Warto obejrzeć: Kwantowa komunikacja 

Istnieje możliwość przemiany życia poprzez zmianę przekonań– twierdzi w swojej książce „Biologia przekonań” Bruce Lipton.
Obecnie uczeni zrozumieli, że komórki dzielą się między sobą swoimi genami, i to nie tylko pomiędzy przedstawicielami jednego gatunku, ale także pomiędzy osobnikami różnych gatunków. Na przykład, manipulowanie genami jednej rośliny wpływa na całą biosferę.
Istnieją już badania pokazujące, że u ludzi spożywających modyfikowaną genetycznie żywność sztucznie stworzone geny przenoszą się i zmieniają charakter korzystnych dla człowieka bakterii jelitowych. A przekazywane zmodyfikowane geny roślin powodują powstanie odpornych super-chwastów. Genetyczni inżynierowie nie brali pod uwagę możliwości transferu międzygatunkowego genów.
Wszystko w przyrodzie i na świecie jest ze sobą powiązane. Stanowimy jedność. Nauczono nas na przykład walczyć z mikrobami poprzez wykorzystywanie bakteriobójczego mydła po antybiotyki. Ale niektóre bakterie, jak te w systemie trawiennym są niezbędne, pomagają w trawieniu i wchłanianiu życiodajnych witamin. Tymczasem antybiotyki nie odróżniają dobrych od szkodliwych. Powszechne używanie antybiotyków zagraża naszemu przetrwaniu.
Z badań tych wynika, jak ważne jest środowisko, które stwarzamy i w którym przyszło nam żyć. Dotyczy to Ziemi i pojedynczej komórki, gdyż stanowimy jeden interaktywny, żywy organizm. Najdrobniejsza zmiana wpływa na całość.
A więc to nie odziedziczone geny są przyczyną takich chorób jak cukrzyca, otyłość, choroby serca czy nowotwory, lecz złożone zależności pomiędzy wieloma genami i czynnikami środowiska. cdn

Z książki: ” BIOLOGIA PRZEKONAŃ – Uwolnić moc świadomości, materii i cudów” Bruce Lipton